Blog pisany wspólnymi siłami przez Natalię i Krzysztofa. Odnalazłszy (imiesłów mnie zabił :D) wspólną pasję chcielibiśmy nadac jej formę stałą. Jednocześnie chcemy skorzystać z wielokulturowości Londynu i odnaleźć swoją idelaną kuchnię (Mamo! Twój bigos i tak jest najlepszy! ;)). Chcemy nauczyć siebie i innych refleksji nad tym co się je, żeby nie pożerać, a delektować... nie tylko trawić, ale też poznawać. Przy okazji chcemy poszerzyć wiedzę o tematy dotąd nie znane... bo kogo interesowało to dlaczego na wschodzie jedzą rękoma, co o gyrosie sądza Grecy i na ile dań dzielą obiad Włosi... A my o tym napiszemy :) Wychodzimy zza gołąbków i golonki... Mamy nadzieję, że docenicie.

sobota, 30 marca 2013

Bu mükemmel!* czyli jak urzekła nas Turecka historia :)

CHARAKTERYSTYKA:


Po raz kolejny stykam się ze sformułowaniem, że kuchnia x jest uznawana za nasmaczniejszą kuchnię świata lub, że kuchnia x należy do najsmaczniejszych. Podobne wykrzykniki znalazłam przy poszukiwaniu informacji na tematy kuchni tureckiej. Musze przyznać, że coraz mniej to przekonujące. Powiem więcej, wszystkie te stwierdzenia brzmią jak nasze stare, dobre GBO (a glimpse of blindly obvious) z Leszczyńskiego Koledżu.

Koniec końców… Pomijając jednak niewiarygodne już zapewnienia, że kuchnia turecka jest najlepsza, na pewno trzeba jej oddać, że jest jedną z najbardziej popularnych. Wystarczy, że rzucę na tapetę słowa 'kebab', 'pita', lub 'chałwa' i nikt mi nie podskoczy :) Najprawdopodobniej spowodowane zostało to ich wielką ekspansją i panoszeniem się na innych kontynentach, czego - przyznajmy się - tak bardzo nie lubimy.

Coś jednak musi być w niej wspaniałego i NAJsmaczniejszego, jako że początek wielu daniom dały specjały najlepszych kucharzy a nawet mistrzów, którzy gotowali dla sułtanów osmańskich (wystarczy wyobrazić sobie przepych tamtejszych i teraźniejszych islamskich władców dworu…)

A że piękno często tkwi w prostocie… Turcy nie komplikują wielce sztuki gotowania. Łączą prosto, ale wyraziście: jagnięcina z warzywami jest na tyle samowystarczalna, że nie potrzeba jej klejnotów i dodatków - wystarczą dobrze dobrane przyprawy. Prostota kryje się także w zdobywaniu składników - nie trzeba wyjeżdżać poza granice kraju, by zdobyć ryby, owoce morza, warzywa, owcze sery, mleko itp. (To po co oni emigrują? :P)

Wspomnę o kilku tylko najsłynniejszych daniach, które - uważam - zawładnęły światem. I za nie akurat Turkom nie mamy nic za złe ;)

- Chleb Pita - mąka, woda i drożdże :) prosta rzecz, która robi wiele furory zarówno w Turcji jak i w innych krajach. Używana na wiele sposobów: z dipami, jako kieszonka do kebaba, falafela, lub dodatek do pulpecików köfte. Chleb do wielorakiego użytku - podobnie jak nasz baltonowski. Także podobnie jak u nas, w Turcji chleb najczęściej jadany jest na śniadanie (nie mówię tylko o chlebie Pita).

- Kebab! :) Na szczęście nie ogranicza się jedynie do tego, co my kojarzymy jako danie spod budki, najczęściej niewiadomego pochodzenia. Szczerze powiedziawszy, ten Polski pewnie koło "prawdziwego" döner kebaba nigdy nie leżał. 
Wracając do rzeczy… kebab kebabowi nie równy ;) Wyróżnia się 5 głównych rodzajów:

Döner kebab - tradycyjnie mięso baranie, skrawane z pionowego obracanego rożna.
Iskender kebab - jeden z najlepszych rodzajów kebaba (i ten rodzaj potrawy jedliśmy w naszej błogiej niewiedzy :D), gdzie mięso układa się na specjalnym pieczywie tureckim i jogurcie, i polewa sosem pomidorowym i masłem.
Patlican kebab - grillowany kebab z bakłażanem, podawany w formie szaszłyka.
Lokma kebab - mielone mięso jagnięce lub wołowe zawijane w specjalny chlebek lawasz. Podawane z sosem pomidorowym i jogurtem.
Adana kebab - mielone, pikantne mięso wołowe nadziewane na szpikulce, a nastepnie pieczone, podawane czasami na chlebku w kształcie łódki.

- Meze - zimne lub ciepłe przystawki, na które nazwa rozpowszechniła się w większości krajów śródziemnomorskich - w innych restauracjach NIE tureckich też się spotkałam z tym nazewnictwem… Pochodzenie czysto Tureckie o znaczeniu "smak, przekąska, powab".

DLACZEGO?
Dlatego, żeby ubarwić niedzielę :) Krzysztof stwierdził, że musi się ukulturalnić testowaniem wina i że ja muszę wyjść z dresów. Daleko nie mieliśmy, jako że restauracja Reyna mieści się rzut beret od naszej posiadłości i aż dziw bierze, że w takim czarnuchowie (tak, jestem rasistką. Przepraszam) zabitym dechami można znaleźć tak poprawne i dobre miejsce. Wcześniej już mijaliśmy ją podczas każdej z naszych wycieczek do Sainsbury's. "Kiedyś tam pójdziemy" :)


Reyna Cafe & Restaurant
379-383 New Cross Rd, Greater London SE14 6AT
Najbliższa stacja: New Cross (overground lub railway)
lub New Cross Gate (overground lub railway)


ILE W TYM PRAWDY?

Kebab chyba był… Nie szczególnie to chciałam spróbować, więc nie zwracałam uwagi :D Zaszalałam i wybrałam Iskender Lamb. Rodzaj podania Iskender tak jak wyżej - na chlebie, z sosem pomidorowym i jogurtem.
Do wina podali chlebek pita z humusem <3 (którym i tak już zdążyłam się najeść).
Przystawek nie nazwali Meze a po "naszemu" - starters ;) Wyszli na przeciw nie-doedukowanej cz…. masie. Ok, ok… afroamerykańskiej :P
Moje danie nie było skomplikowane… Wszystko zebrawszy w jedno - charakterystyka wyżej oddaje to, co zastaliśmy w restauracji tureckiej.


W SKALI OD 1 DO 10:

WYSTRÓJ I WNĘTRZE:

Natalia: 9
Odejmuję za kilka obrazów "nie z tej bajki". Reszta była dobrze przemyślana. Szczególnie zakochałam się w wielkich parapetach (i co za tym idzie - wielkich oknach), na których ustawione były shishe, tureckie taboreciki i na nich Tureckie alkohole :) Muzyka Turecka - wiadomka. Dziwne by wręcz było gdyby puścili Rihanne i jej słynną piosenkę na jedną nutę "lalala" ;/
Kolory były ciepłe, co zachęcało do picia wina ;) i jedzenia. Mnie kojarzyły się z bogactwem takich właśnie dworów sułtańskich.
Dużo przestrzeni między stolikami, bez potrzeby przeciskania się do swojego krzesła. Dobrze, że nie wcisnęli nas jak bydła :)

Krzysiek: 8
Faktycznie niektóre obrazy były nie z tej bajki, ale za to były namalowane, a nie wydrukowane ze zdjęcia. Ciesze się, że na ścianach nie widziałem Mona Lisy czy Słoneczników van Gogha. Co do umeblowania to podobały mi się drewniane meble z surowej ciemnobrązowej deski nadające całemu pomieszczeniu ciepła… może te ciepło wynikało tez z tego że za oknem panowało -1 a w środku +25 (odczuwalne +30 ze względu na czerwone wino, którym się raczyliśmy). Strasznie mi się podobała otwarta kuchnia, gdzie widzieć można było kucharzy tureckiej urody przygotowujących nasze dania. 

SERWIS:

Natalia: 10
O! Nikomu nigdy więcej nie dałam i żaden punkt nie jest dany bez powodu. 1 punkt - bo Hiszpańska (za Hiszpankę powinnam dać od razu dwa ;)), 4 punkty za to, że była SZCZERZE miła, 2 punkty za to że była nowa i po hiszpańsku zakręcona, 1 punkt za to, że pewnie przypadkowo poleciła mi przecudne danie, 2 punkty za to, że się o nas troszczyła. Napiwku nie dostała niebotycznego niestety, ale daliśmy jej dosadnie do zrozumienia, że bardzo nam się podoba jej serwis i cały pobyt.

Krzysiek: 9 (bo zawsze może być lepiej) 
Tak tak Natalia, brak dobrego napiwku można wynagrodzić napisem na chusteczce "thank you", który zostawiłaś w miejscu na rachunek :) 
Co do obsługi to tak jak pisałaś  Miła otwarta i zamotana Hiszpanka. Lubie pośród kelnerów i kelnerek szczerość, a u niej było to widoczne od razu - może to jej bron w walce o przetrwanie w nowej pracy. 
Bardzo podobał mi się tez starter, który został podany w ramach oczekiwania na posiłek pomimo, ze go nie zamówiliśmy - pewnie serwis się bal, ze jeśli nie będziemy nic jedli w międzyczasie, to za mocno zajmiemy się butelka wina, która znalazła się na stoliku jako pierwsza, co prawdopodobnie zaowocowało by sennym spożywaniem reszty posiłków.

Natalia:
Na chusteczce napisałam ''delicious!'', żeby wiedzieli ze tak było  ''Thank you'' rozumie się samo przez się  A że miałam długopis (nie koniecznie specjalnie na takie okazje) i byłam już na tyle pijana, że zaczynała mi się faza pod tytułem ''kocham was wszystkich'', to tak się właśnie otworzyłam na hiszpańską obsługę tureckiej kuchni.


Pita i humus - idealna para
tak jak rosół z makaronem dwujajecznym babuni,
piwo z sokiem
i jajecznica z ketchupem ;)

Vino de la Casa... sasasa sasasa sa. Śpiewajmy razem :)

Moje Lamb Iskender, a w tle Krzysztofka Chef Special



CENA A ILOŚĆ:

Natalia: 10
Co jest Suta? Sypiesz punktami jak szalona ;) Ok, cena była tak jak wszędzie indziej mnie więcej… natomiast jeśli porównać cenę do jakości i ilości (!) muszę dać maxa. Co więcej, ja nie płaciłam tym razem, więc dla mnie bomba :D
Porcja była ogromniasta, ale było tak dobre, że od połowy już dzieliłam się z Krzyśkiem, żeby tylko nie dać tego wyrzucić :D

Krzysiek: 10
Porcje jak najbardziej zacne.. jeśli taki system porcji obowiązuje w każdym tradycyjnym tureckim domostwie to aż dziw ze wszyscy są aż tak stosunkowo szczupli. 
Jeśli chodzi o cenę to jest jak najbardziej przyzwoita i każdy może sobie raczej na to pozwolić.


SMAK:

Natalia: 10
La locura! :) 
Danie było przepyszne to i punktów skąpić nie będę! Już nawet sama Pita na przystawkę była dobra :P
Lamb Iskender zaczarowało mnie prostotą i smakiem, który był znany i nieznany. Połączenie jagnięciny z jogurtem, sosem pomidorowym i chlebem :O Czyli jak nie wiele potrzeba do smacznego dania.
Bardzo nas ciekawiło jak wyglądają u nich pizze… Jakościowo i smakowo, bo cena znowu tradycyjna (a może i trochę poniżej średniej). Nasza Hiszpanka zadbała o naszą ciekawość i dostaliśmy do domu ulotki na "dowóz na telefon". Skorzystamy?? :)

Krzysiek: 9 ( bo zawsze może…. ;] ) 
Myślę, że skorzystamy z oferty na pizze bo aż jestem ciekawy jak smakuje nie włoska a turecka pizza. Jeśli chodzi o smak to jestem jak najbardziej ZA. Wszystko było dobrze doprawione i podobnie jak w kuchni tajskiej - mieszanie niestandardowych smaków nie jest im obce. 
Bylem zaskoczony jak jogurt podany do mięsa może zmienić diametralnie odczuwanie smaków. Jak łyk wina albo łyk wody pomiędzy każdym kolejnym kęsem.


SUM-A-SUMMARUM:

Krzysiek:
Restauracja na dobre +9. Ale to tak mocno się nie liczyło przy fakcie, że by to jeden z milej spędzonych wieczorów ostatnich kilku tygodni oczywiście spędzanych w bardzo miłym towarzystwie nas samych oraz Pani Butelki Wina ;] Chce więcej takich wieczorów.

Natalia:
Chce więcej takich butelek wina :)
I chciałam dodać, że bardzo jestem dumna z Krzysztofka - poprawiane Twoich błędów w tej notatce zajęło mi jedynie 5 minut :* Keep up the good work!



*Bu mükemmel! - Wspaniałe!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz